Siedzę ma parapecie w moim nowym pokoju. Ciężko jest mi się przyzwyczaić
z myślą, że zostawiłam za sobą przyjaciół i stado. Jedynie z czego się
cieszę to, że głupi Eric nie będzie próbował mi rozkazywać. Wstaję
wreszcie i idę do lasu. Muszę zobaczyć gdzie będę mogła biegać. Mam
tylko nadzieję, że nie spotkam na swojej drodze żadnego innego wilka.
Biegnę w głąb jak najdalej od ludzi. Nie wiem ile już tu jestem ani jak
daleko ale bardzo mi się tu podoba. Doszłam do dużego wodospadu i po
prostu nie mogłam wytrzyma żeby tam nie wskoczyć. Wiem wiem zachowuję
się jak dziecko ale to jest świetne uczucie. Powoli wychodzę z wody
otrzepując się zadowolona. Odwracam się a tam za mną stoi duży
czarnobrązowy wilk. O wiele większy ode mnie, pewnie Alfa. No to mój
dobry dzień szlak trafił. Warczę głośno na niego obnażając kły. Mam taką
ochotę życic się mu do gardła.... choć to niepoważnie bo jest ode mnie o
wiele silniejszy.
Dylan?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz