Łaziłem przez różne tereny. Tu i tam błądziłem bez celu, znajdując na
swojej drodze wiele żyjących istot mojej rasy. Wilkokrwistych nie jest
mało więc wiele miałem okazji by dołączyć do klanu czy watahy. Jednak w
żadnej nei wytrzymałem dłużej nic 3 dni. Wolałem żyć w samotności
ponieważ nic mi sie nigdy nie udawało. Chociaż sie starałem zawsze
dostawałem kopa. Pewnego dnia wędrówki napotkałem dziwne głosy, a chwile
po tem wpadła na mnie dziewczyna. Od razu wyczułem że jest z mojej
rasy. Zdziwiłem się widzieć ją tutaj.
-Oj przepraszam... - odpowiedziała.
-Nic.. nic nie szkodzi. Kim jestes? -spytałem ciekawy, z uśmiechem na twarzy.
Terra?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz