piątek, 27 lutego 2015

Theo

Cały czas żyje w kałmstwie w tchurzostwie.... Ale to musi sie zakończyc.. NIe dzis lecz na pewno niedługo .
Właśnie siedze sobie w biurze w moim wielkim szklanym budynku... Sekretarka wchodzi ja z pod łba spogladam na nia. podchodzi i kładzie dokumenty na biurko i wychodzi. Po pięciu minutach gapienia sie na dokumenty sięgam po nie .
Otwieram pierwszą strone i widze date 27.02. Odkładam na bok papiery i sięgam po telefon .
- Taylor przyjedź pod budynek muszę cos załatwic - powiedziałme do słuchawki po czym odłożyłem ja. Wstałem z krzesła i poprawiłem krawat jak i marynarke. Wziołęm teczke i wyszedłem przez drzwi .
- do widzenia panie Theo - powiedziała sekretarka wciskajac guzik windy
- do widzenia - odparłem sucho i wszedłem do windy po czym nacisnałme przycisk na parter . Zanim dojechała winda mineło 5 minut . Wysiadłem z niej i przeszłem przez jasno niebieski hol po czym ruszyłem w strone obrotowych drzwi. Gdy wychodziłem z budynku wpadła na mnie jakaś kobieta wypadły jej zakupy . Szybko kucnałme i pomogłem jej zebrać wszystkie rzeczy do kupy
- wszystko w porządku ?-zpaytałęm wstajac i prostujac sie
- tak przepraszma zamyśliłam się
- nic sie nie stało - odparłem - nazywam sie Theo Eaton - odpałme i podałem rękę
Luna ?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz