Nic nie mówiąc zaczęłam przecierać nadgarstki i patrzyłam na niego, jakbym chciała go zabić wzrokiem, co było po części prawdą.
- Co się tak patrzysz? Masz na mnie ochotę?- wyszczerzył się.
- Serio? Nie jesteś godzien kogoś takiego jak ja, a i ja nie nie mam
zamiaru spotykać się z takim bydlakiem- mruknęłam pod nosem spuszczając
głowię i patrząc na niego spode łba marszcząc przy tym lekko czoło.
- Coś mówiłaś skarbie?- podszedł bliżej.
Nic nie odpowiedziałam. Słyszałam jak zaczyna się śmiać. Gdy najmniej
się tego spodziewał zadałam mu mocny cios w brzuch, od którego od razu
zgiął się w pół. Bez słowa zaczęłam szybkim krokiem zmierzać w stronę
domu. Jednak po dziesięciu minutach czułam czyjś wzrok na sobie. Kątem
oka dostrzegłam że to znowu on. Zaszłam w najbliższy zaułek i zmieniając
się jednego z gołębi, wzbiłam się w powietrze i usiadłam na dachu
budynku. Jack wszedł za mną, ale był najwyraźniej zdziwiony brakiem
mojej obecności. Przeleciałam długi kawałek i ponownie zmieniłam się w
człowieka. Jednak po dłuższym czasie Jack wyszedł z zaułku ciągnąc mnie w
jego stronę, z dala od ulicy gdzie ktoś jeszcze mógłby mnie zobaczyć.
Przycisnął mnie do ściany i spojrzał na mnie szczerząc się.
- Myślałaś że mnie zgubisz, co?- zaśmiał się zasłaniając mi usta ręką, ale ugryzłam go w palec na co natychmiastowo go cofnął.
- Tak. Tak właśnie myślałam. Twój mózg zmieścił by się w naparstku i
pomyślałam że będziesz na tyle mądry i sobie odpuścisz- mruknęłam- Czego
ty w ogóle ode mnie chcesz co? Aaa no tak, zapomniałam... Pewnie dla
ciebie jestem kolejną panną którą możesz spokojnie przelecieć co?-
dodałam z ironią.
<Jack?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz