Siedziałam w mieszkaniu, kiedy rozległ się dzwonek do drzwi. Stałam i
podeszłam do nich. Otworzyłam je, a do mieszkania wtargnęło dwóch
ochroniarz.
-Musi iść pani z nami.-Powiedział jeden, a ja kiwnęłam głową i założyłam
kurtkę. Zabarałam torebkę i poszłam z ochroniarzami do samochodu, który
zawiózł nas do jakiejś willi. Mężczyźni zaprowadzili mnie do salonu,
gdzie siedział starszy pan.
-Siadaj dziecko.-Powiedział, a ja usiadłam na skraju kanapy, która stała
na przeciwko mężczyzny.- Will, Bill możecie już iść.-Rzucił do
ochroniarzy, którzy natychmiast opuścili pomieszczenie.
-Moja droga, wiem że pewnie w to nie uwierzysz, ale jesteś moją jedyną
rodziną. Jestem już stary i zchorowany. Potrzebuje osoby, która przejmie
po mnie firmę.-Kontynuowała, a ja średnio komfortowo czułam się w tej
sytuacji.
-Chce zapisać na ciebie cały mój dobytek.-Powiedział, a to mnie zmroziło. Poderwałam się z kanapy.
-Przepraszam, ale pan nie może tego zrobić. Nawet mnie pan nie zna.-Stwierdziłam, a mężczyzna się lekko uśmiechnął.
-Chce cie poznać i zmienić ze zwykłej cichej osóbki w prawdziwą biznes Woman.
-No dobrze.-Westchnęłam wiedząc, ze z nim nie wygram
-Musi zrobić jedną rzecz.
-Jaką?-Zapytałam i spojrzałam na mężczyznę.
-Musisz zerwać wszelkie kontakty.-Powiedział, a ja się zastanowiłam.
-Zgoda.-Szepnęłam, po dłuższej chwili.
***
Minęły cztery miesiące, w których nauczyłam się rządzić firmą. W tym
czasie dostałam wiele wiadomości od Thobias'a. Odpisałam jeden jedyny
raz."Nie martw się, nie szukaj mnie, wszystko w porządku".Od dziś miałam
przejąć firmę. Poszłam do biura, gdzie Marta zbierała ostatnie rzeczy
mojego dziadka. Usiadłam za biurkiem i przyglądałam w się w złotą
tabliczkę. Dyrektor Lara Trisk-nadal nie mogłam się przyzwyczaić do
nowego nazwiska.
-Ma pani za godzinę zebranie z konkurentami.-Powiedziała Marta wychodząc
z kartonem z pokoju. Kiwnełam głową i wstałam. Przejrzałam jeszcze raz
wszystkie papiery, założyłam płaszcz i wyszłam. Wsiadłam po samochodu, a
szofer zawiózł mnie do sali konferencyjnej. Odwiesiłam płaszcz i
zostawiłam teczkę z dokumentami na sali. Udałam się jeszcze do łazienki.
Poprawiłam nienaganną fryzurę i makijaż. Obciągnęłam czarną sukienkę i
wróciłam na salę. Usiadłam na krześle przy którym było moje nazwisko. W
pewnym momencie usłyszałam trzask zamykanych drzwi i znajomy głos.
-Słyszałem, że mamy nową konkurentkę. Thobias Eaton witam.-Powiedział, a ja zaklnełam w duchu.
-Niech się pan nie podlizuję. Lara Sa.... Trisk.-Poprawiłam się
natychmiast i podniosłam wzrok na Thobias'a, który za nie mówił. Na
szczęście rozpoczęło się zebranie, a ja nie musiałam odpowiadać na
zbędne pytania. Na pierwszym zebraniu poradziłam sobie wręcz
rewelacyjnie. W jego czasie cały czas czułam na sobie spojrzenie
Thobias'a.
Po trzech godzinach spotkanie się skończyło, a ja natychmiast wyszłam,
ale Thobias złapał mnie za rękę zanim wsiadłam do samochodu.
-Panno Santiago..-Powiedział, a ja mu się wyrwałam.
-Musiał mnie pan z kimś pomylić.-Odparłam i wsiadłam do samochodu. Nie chciałam go ranić.
Thobias
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz