Szłam po mieście. Wokół mnie byli ludzie, których świat jeszcze nie
ujawnił. Dużo razy się potknęłam, co lepszego, kamyk wpadł mi do buta,
od czego, stopa mi strasznie bolała...
Ludzie gdzieś się spieszyli, nie chcieli z nikim rozmawiać, chyba że
mieli telefon przy uchu. Skręciłam w lewo, i okazałam się przed jakimś
żółtym domem... moim nowym domem. To była Kwatera Wampirów.
Pamiętam ten dzień jak wczoraj... wtedy się okazało, iż jestem
wampirzycą, wtedy mnie zaczęli unikać. No ale, zobaczmy na to z innej
strony. Dzieci w sierocińcu więcej mnie nie drażnili... Moje życie
poszło w innym kierunku, z czego wynika, iż nie będę ani piosenkarką,
ani malarką...
Wpadłam na jakiegoś faceta, i upadłam na asfalt, cicho jękając z bólu...
-Prz-przepraszam...- szepnęłam.
<Bartek?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz