Anastasia była w śpiączce,wynikało to z diagnozy lekarzy.Po dwóch
tygodniach,mnie wypuścili ze szpitala,mimo że nie chciałem jej
opuszczać.Praca mnie wzywała.Codziennie przychodziłem do Any z bukietem
róż,ale ona ani drgnęła.Kilka krotnie gdy szpitalnym
korytarzem,podążałem do mojej ukochanej,zobaczyłem jak z jej sali
wychodzi obcy facet.To pewnie był ten cały Orion.Chciałem go
dogonić,zatrzymać ale zawsze znikał,jakby rozpływał się w
powietrzu.Płakałem gdy tylko pomyślałem o tym że Anastasia może się w
ogóle nie obudzic.Pewnego dnia,po trzech tygodniach od wypadku,Taylor
nagle wpadł do mojego gabinetu i oznajmił że doktor dzwonił by
powiadomić mnie że Anastasia się przebudziła.Nie mogłem w to
uwierzyć.Rzuciłem wszystko i wystrzeliłem jak torpeda z wieżowca,po czym
pojechałem autem do szpitala.Byłem taki szczęśliwy,że nie patrząc na
auta,wymijałem je jadąc z 200/h.Zostawiłem auto na parkingu i wbiegłem
do budynku.Stanąłem w drzwiach sali Any,opierając się o futrynę.Mocno
dyszałem.Wyglądało na to ze dziewczyna śpi bo miała zamknięte
oczy.Uklęknąłem obok jej łóżka,całując w policzek.Wtedy lekko otwarła
oczy
-Christian.. wyszeptała
-Wiem już wszystko,ale nie gniewam się.Odpoczywaj.. mruknąłem poważnie
chociaż w rzeczywistości byłem na nią na prawdę wkurzony za umyśle
spowodowanie wypadku
<?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz