czwartek, 16 kwietnia 2015
Od Andrei cd Jack
- Nie- odparłam stanowczo poprawiając koszulkę- Po pierwsze, nie jestem z tych wytapetowanych panienek które by się zgodziły. Po drugie nawet jeśli, to nie z tobą. A po trzecie nie o takiej porze. Jakbyś nie zauważył wszystko jest pozamykane- mruknęłam z ironią.
- Ooo, to szkoda- westchnął udając zmartwionego.
- Nie dla mnie- mruknęłam pod nosem i wkładając ręce do kieszeni ruszyłam w stronę domu.
****
Około południa postanowiłam przejść się z Aresem na mały spacer do parku. On oczywiście całą drogę leciał i dopiero jak usiadłam na ławce wylądował obok mnie, siadając na oparciu. Oprócz na nas było tam nikogo. Sokół przeszedł na moją rękę, a ja drugą delikatnie pogładziłam go po skrzydłach. Nagle zobaczyłam tamtego chłopaka. Z ptakiem na ramieniu szybko ruszyłam w stronę wyjścia, ale było już za późno. Zauważył mnie.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz