- Ugh... To nie o to chodzi...- mruknęłam idąc dalej i przewracając oczami.
- To o co?- dogonił mnie.
- Po prostu jestem typem samotnika. Nie jestem przyzwyczajona do takich zachowań jak twoje i podobnych...- westchnęłam.
- No ale obecność twojego ptaka ci nie przeszkadza- powiedział i chciał
dotknąć Aresa, ale ten ugryzł go lekko w palec, na co natychmiastowo
cofnął rękę- Taki sam jak swoja właścicielka...- powiedział cicho sam do
siebie, ale i tak to usłyszałam i zareagowałam krótkim śmiechem.
- Bo Ares to po pierwsze nie taki zwykły ptak, tylko sokół wędrowny. Po
drugie, on nie mówi i lubię jego ciszę- odparłam, a Ares pogładził mnie
dziobem po policzku.
<Jack?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz