środa, 1 kwietnia 2015

Od Matrixa cd. Kimy

Obudziłem się. Ból głowy. Ohhh... Kac! Powoli wygramoliłem się z łóżka i skierowałem się ku łazience. Wziąłem długi, chłodny prysznic. Przebrałem się w:
http://static.faslook.com/cache/02/5f/025fe2a1daf5f674183b28e451874bcb.jpg
Uczesałem się i wyszedłem na świeże powietrze. Nagle dostałen sms'a. Od Valentina:
"Wstałeś? Mam sprawę, za 10 min, w parku. Val"
Zgodziłem się i udałem na wyznaczone miejsce.
Rozmawialiśmy o wczoraj. Nagle mój wzrok napotkał te piękne oczy. Kimy.
- Zaraz zaczne tańczyć walca w piżamie- wogóle go nie słuchałem- No weź! Max! To ona co nie ?- spytał
- Yhym- przytaknąłem
- No niezła...Jak tobie się nie uda, to chętnie ja ją... - dostał ode mnie w brzuch z łokcia. - Ałłł... Za co to ?!
Uśmiechnąłem się tylko.
Kimy?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz