Jak to Val ujął "Trzeba mnie dziś dobić". Więc umówiliśmy się na wieczór
w klubie. Przebrałem się w lepszy strój. W czarną koszulę, rozpiętą
przy szyji, skórzane czarne spodnie. Do tego mój ulubiony kapelusik i
gotowy. Przyszedłem dość późno na miejsce. Od razu skierowałem się w
stronę Vipów. Val siedział tam gdzie zawsze. Usiadłem obok niego i
zamówiłem jakiś mocny drink. Kelner podał mi alkohol. Napiłem się i
nagle zobaczyłem ją... CO ONA TU ROBI?! Zakrztusiłem się drinkiem ze
zdziwienia.
- Nic ci nie jest ?- spytał chlopak
- Nie, spoko...
- Idź ją zaproś do tańca- popchnął mnie, że prawie wpadłem na Kimy.
- Hej - powiedziałem. - Zatańczymy ?
Kimy?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz