Dylan złapał mnie i pociągnął poszlismy do jego domu.
Chciałam zaprotestować .. czemu zostawił psa kontra wilkołaka .. no to nierealne.
Pewnie nawet cała Sfora psów miała by problem a co dopiero jeden Doberman.
Nagle jednak Brutus wrócił
Siedziałam spięta na kanapie .. Dylan był wyluzowany
Pies zaszczekał wstałam i otworzyłam drzwi tarasu by swobodnie wbiegł.
Nie wydawał się mieć a ni jednej rany .
Pogłaskałam go
-Jakim cudem
-Brutus jeszcze nie raz cię zaskoczy
Pies podszedł do Dylana a ten pogłaskał go za uchem .,.
Przygryzłszy wargi i patrzyłam ..
-Nie to niemożliwe albo ja waruje albo ten świat .. -załapałam się za głowę
<Dylan>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz