- Isabel !- warkłęm i złapałem ją za ramiona - twoje krzyki nic tu nie dadzą - mrukłem juz ciszej
Patrzyła na mnie była roztrzęsiona...
- niestety to juz koniec nic nie da sie zrobić wolisz by cały świat przestał istnieć
- tak
-nawet ty.. - opowiedziałem ciszej - ona zabije każdego....
Przypomniałem sobie jak moja była radziła sobie z demonem... jak go pierwszy raz powstrzymała od zabijania... Wtedy jak staneła przedemna i wystawiła ręke mówiąc Stój!... Zatrzymał sie jak posłuszny lecz nadal dziki.... Wtedy wypowiedziała te piękne słowa.... i demon odpuścił... znów stałem sie sobą...ehh gdyby tu była...
Odsunąłem się od Isabel i zacisnąlem pięści patrząc w okno .
Isabel ?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz