- Wystarczy do domu. To nie daleko na obrzeżach lasu.-Powiedziałam, a
Nikodem ruszył we wskazanym kierunku. Po jakimś kwadransie byliśmy pod
drzwiami domu. Wstałam, a chłopak zmienił się w człowieka.
-Może wejdziesz.-Zaproponowałam, a chłopak przytaknął. Wpuściłam go do środka.
-Rozgość się, tam jest kuchnia, a za nią salon. Ja idę po jakieś
bandaże.-Powiedziałam i poszłam do łazienki. Zabrałam z apteczki
bandaże, żel chłodzący. Nie miałam jak ułożyć nogi, żeby nie naciskać na
kostkę. W końcu zrezygnowana zabrałam rzeczy i dokuśtykałam do salonu,
gdzie siedział chłopak.
-Pomógł byś mi?-Zapytałam i usiadłam obok.
-Jasne.- Powiedział i delikatnie wsmarował maść, żeby potem obwinąć ją bandażem.
-Dobra, to ja idę po lód.-Szepnęłam i chciałam wstać, ale Nikodem mnie powstrzymał.
-Ja pójdę ty tu siedź.-Odparł i wstał, kierując się do kuchni, z której wrócił po chwili z woreczkiem z lodem.
-Dzięki.-Powiedziałam, kiedy podał mi woreczek. Położyłam go na kostce, a chłopak usiadł obok.
Nikodem
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz