-Jakbym nie wiedziała.-Mruknęłam i zaczęłam oddalać się jeszcze bardziej od miasta, a Nikodem ruszył za mną.
-Możesz mi powiedzieć czemu za mną idziesz?-Zapytałam i spojrzałam na basiora.
-Nie, nie mogę ci powiedzieć. To moja słodka tajemnica.-Powiedział
patrząc na mnie, ale po chwili coś przykuło jego uwagę, a ja
wykorzystałam ten moment i ruszyłam biegiem w bliżej nie określonym
kierunku. Zatrzymałam się dopiero na jakiejś polanie. Było tam cicho,
zbyt cicho. Ptak nie ćwierkały, nie było słychać szumu liści, ani wody z
pobliskiej rzeki. Coś było, nie tak, ale zanim zorientowałam się co,
jakiś wilk rzucił się na mnie. Zaczęliśmy turlać się. Basior odsunął się
ode mnie i zaczęliśmy krążyć wokół siebie. Wilk po chwili zaatakował.
Złapałam go za gardło, a on ugryzł mnie w lewą, tylną łapę, ale po
chwili jego uścisk się rozluźnił. Zrzuciłam z siebie ciało basiora i
przemieniłam się w człowieka. Strasznie bolała mnie lewa kostka, ale nie
przejmowałam się tym. Ruszyłam lasem w stronę miasta. Kulałam, a każdy
krok sprawiał ból i grymas na mojej twarzy. Po jakiś dwudziestu minutach
usłyszałam szelest i poznany dzisiaj głos.
-Znalazła się moja piękna zguba.- Powiedział chłopak i zrównał się ze mną.
-Wszystko w porządku?-Zapytał, widząc grymas bólu na mojej twarzy.
-Tak.-Odparłam, a chłopak zagrodził mi drogę.
-To pokaż lewą kostkę.-Powiedział, a ja prychnęłam.
-Czemu?-Zapytałam.
-Bo Cie o to proszę.-Odparł, a ja go wyminęłam i usiadłam na głazie.
Nikodem kucnął przede mną i ostrożnie zdjął mi buta. Zaczął oglądać
kostkę z każdej strony.
-Spuchnięta. Nie pozwolę ci iść w takim stanie.-Powiedział.
-Żartujesz?-Zapytałam zakładając trampka.
Nikodem
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz