Spojrzałam na niego i się uśmiechnęłam.
-Wolisz wersje dla przedszkolaków czy dla dorosłych mężczyzn?-Zapytałam, a chłopak zrobił minę typu "mmmm trudny wybór"
-Ta wersja dla przedszkolaków jest kusząca, ale wybiorę tą drugą.-Stwierdził, a ja kiwnęłam głową.
-Zaatakował mnie jakiś wilk. Wywiązała się walka, ale koniec końców wygrałam.-Przyznałam.
-I zostałaś ranna.-Dodał i się uśmiechnął.
-To czysty przypadek.-Powiedziałam i usłyszałam trzask na górze.
-Wszystko w porządku?-Zapytał widząc że przestałam się uśmiechać.
Wstałam z kanapy i dokuśtykałam do okna. Jedno było otwarte, a drugie
uchylone. Ja zostawiłam tylko uchylone.
-Wydaje mi się, że ktoś jest na górze.-Szepnęłam, a chłopak spoważniał.
-Pójdę to sprawdzić.-Powiedział i skierował się w stronę schodów.
-Uważaj na siebie.-Dodałam, a chłopak się zaśmiał.
-To wy pakujecie się w kłopoty, my jesteśmy od ratowania.-Odparł i
wszedł na górę. Zamknęłam okno, a ktoś złapał mnie od tyłu. Typ zakrył
mi usta dłonią.
-To nasza zemsta za kolegę.-Szepnął mi do ucha, a ja go ugryzłam. Facet mnie puścił.
-Nikodem oni tu są!-Wrzasnęłam i spojrzałam w kierunku schodów. Kiedy
zauważyłam chłopaka oberwałam mocno czymś w tył głowy. Upadając na
ziemie straciłam przytomność.
Nikodem
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz