- Spoko... - powiedziałem.
Dziewczyna tylko posłała mi krutki uśmiech. Spojrzałem na zegar wiszący na ścianie. 23.47. Trzeba się zbierać.
- Późno już. Lasania była pyszna, ale muszę już iść. Musisz mi dać przepis - zaśmiałem się i z uśmiechem wstałem i skierowałem się ku drzwi. Ubrałem mojeczerwone conversy i wziąłem swoją bluzę.
- Dobranoc - powiedziałem.
- Dobranoc.
Wyszłem z jej domu. Gdy stałem już na ulicy jeszcze przes sekundę popatrzałem się w okno z kuchni widząctam dziewczynę. Nasz wzrok przez chwilę się skrzyżował. Teleportowałem się prosto do domu. Wykąpałem się, przebrałem i położyłem się na łóżku. Nie chciało mi się spać więc postanowiłem coś narysować. Wyjąłem z szuflady notes i ołówek i zacząłem szkic.
-|-|-|-
Obudził mnie nagły trzask. To był mój telefon. Spadł z łóżka. Na ziemi już także leżał notes i ołówek. Rozciagnąłem się i sięgnęłem po notes, ołówek i telefon. Nie mogłem w to uwieżyć, że nie świadomie naszkicowałem Kimy. Na rysunku stała tam z półuśmiechem i tymi pięknymi iskierkami w oczach... BOŻE CO JA WYGADUJĘ ! Kimy to ttyyllkkooo przyjaciółka, prawda ? Ohh... Nie ważne.
Wstałem szybko, przebrałem się, załozyłem na siebie białą koszulkę, czarną rozpinaną bluzę z kapturem, dresowe czarne spodnie. Do tego słuchawki i telefon. Adidasy. I wyszedłem.
Biegałem przez godzinę po parku, lesie, okolicy. Potem wróciłem do domu. W końcu zdecydowałem się i napisałem smsa do Kimy:
"CafeStar ze półgodziny ? Matrix"
(Kimy)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz