Podszłem do Anastazji, usiadłem i powiedziałem
-...przepraszam cię za mój charakter, to wszystko przez to
świństwo-wyjąłem eliksir obojętności, i wyrzuciłem w dal, Anastazja
spojrzała na mnie i powiedziała
-no chociaż jest u ciebie chociaż krzty uczucia...
-jeśli chodzi ci o miłość...ona we mnie nie żyje-odrzekłem i spojrzałem w niebo
i wpatrywałem się na latające na nim ptaki.
<Anastazja?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz