Rydian pobiegł w las. Zmieniłam się w wilka. Miałam więcej energii, ale to z powodu pełni. Czułam się dziwnie. Chciałam wsłuchać się w myśli innych stworzeń, ale nic, ciągle cisza. Z każdą sekundą czułam, że zaraz wybuchnę. Położyłam się na ziemi i starałam się uspokjić. Ciągle cisza. Nie mogę usłyszeć rzednej myśli. Wstałam. Chciałam znaleźć Rydian'a. Czułam mocny ból głowy. Myśli innych powróciły , ale z podwojoną siłą. Myśli innych darły się na cały głos. Moje łapy się zachwiały. Ruszyłam na chwiejnych łapach w stronę najbliższej polany. Głowa mi już pękała, ale zawzięcievszłam w stronę polany. Ktoś krzyczał o wylewie krwi, a ktoś inny o ogniu. W końcu dotarłam do tej polany mimo bólu głowy i braku energii. Wyjrzałam zza krzaka za którym siedziałam. Zobaczyłam tam Rydian'a.
-Rydian!- krzyknęłam słabo. Nagle runęłam na ziemię i zemdlałam.
<Rydian?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz