Złapałem ją za rękę i powiedziałem
-bardzo cię przepraszam... to przez to świństwo-powiedziałem i wyciągnąłem eliksir, ale potem wyrzuciłem go i schowałem głowę między kolana i wzdychnąłem głośno-no dobra... przebaczam ci... a teraz chodź, przejdziemy się,,, i w ogóle ściągnij kapturAnastazja błyskawicznym ruchem ściągnęła mi kaptur, warknąłem-przestań!...-i szybko nałożyłem kaptur-czemu ty go nosisz?-spytała łagodnie-bo nie chcę aby ktoś oglądał mojej twarzy!
<Anastazja?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz