Doznałem lekkiego szoku, ponieważ dopiero teraz poczułem, że pachnie
inaczej...bardziej kobieco. Mimo wszystko objąłem dziewczynę i
uśmiechnąłem się lekko.
- Ibby od kiedy ty taka sentymentalna? - spytałem opierając podbródek na jej głowę nieco złośliwie co było do mnie niepodobne.
- Cicho siedź, to już ponad 5. Pozwól mi na chwile słabości - odgryzła się przez łzy.
Poczułem łaskotanie w gardle, znowu miałem ochotę się śmiać, ale
pozwoliłem sobie tylko na ciche parsknięcie. Zerknąłem na Ibby, która
teraz chowała twarz w mojej piersi i jakby kurczowo się mnie trzymała.
Podniosłem do ust zaciśniętą w pięść dłoń i do niej dmuchnąłem po czym
odsunąłem od siebie lekko dziewczynę i wziąłem jej dłoń, w której po
chwili leżała miedziana moneta wielkości 50 groszówki.
- Czy byłabyś tak dobra i czyniła honory? Chyba, że nie pamiętasz jak
to się robi - spojrzałem na nią i lekko poklepałem ją po policzku jak to
miałem kiedyś w zwyczaju.
- No wiesz co. Nie obrażaj mnie - odparła jakby pół warknięciem i wykonała ten sam gest co ja.
Na chwile przymknęła oczy i po chwili niedaleko nas buzował ogień.
- Miałem nadzieje, że coś zepsujesz - burknąłem udając zawiedzionego i w kilku krokach znalazłem się przy ognisku.
Isabel wydała z siebie prychnięcie i podążyła za mną jednak to ona
pierwsza usiadła przy płomieniach, które sama wyczarowała. Przysiadłem
obok niej i powróciłem myślami do jej "nowego" zapachu. Rzekł bym
śmiało, że był wręcz otumający, ale też...przyjemny...
(Isabel? Ładnie pachniesz XD)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz