Nie wiedziałem jak na to zaragowac... gdy sie do mnie przytuliła , ale musiała sie wypłakać..
- próbowałem dużo razy...zabić demona... ale na marne.... - odparłem
Spojrzała na mnie zapłakanymi oczami .
- ale czemu płaczesz przecież nie tobie to się przydarzyło - mrukłem
- ale tobie - odparła
- yhh.... - odwróciłem wzrok - robi się późno
- jest dopiero- sprawdziła godzine - wow ! 20.30
- no właśnie...- odparlam sucho - odprowadze cie - powiedziałem
Isabel ?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz